PO PROSTU KOCHAJ


usta w pogoni
wyrazniej kreślą każdą chwilę
rumianej codzienności
by dotykiem wilgotnych szeptów
dać upust pragnieniom

daj mi tę miłość nocą
gdy po zachodzie
zmieszanie osiada pewnym spoczynkiem
silnie wyczuwalnej wartości
półnagich ramion

a dłonie kierowane milczeniem

zatapiają rzeczywistość
w puchu beztroskich tchnień
co dreszczem wypełnia
nietykalne dotąd
jesteś

SAMOTNOŚĆ

wyglądam przez okno
pustka sięga zenitu
nie ma
nikogo nie ma
dobrze że nie ma
zatopię się w sobie
zamyślę
przeżyję sama
dla siebie
na przyszłość
odkryję
złoża siły i chęci
pewność siebie
i całą swoją zawziętość
na świat
bo tak naprawdę
każdy z nas
jest sam
wśród ludzi
którzy są obok
na odległość
zapalanego i gaszonego
światła

FOTOGRAFIA

patrzę na starą fotografię
czas odcisnął na niej piętno
w kolorze sepii
zatrzymane w czasie
uśmiechy gesty spojrzenia
wszystko to co przemija
zaklęte na małym skrawku papieru
zachód słońca w górach
kiedy tak bardzo zmęczeni
dotarliśmy wreszcie do schroniska
kolor bratków w ogródku sąsiadki
niesamowity i niespotkany już nigdy więcej
mała pszczoła pająk i cudne motyle
pyzate policzki dziecka wpatrzonego
w pomnik Mickiewicza
twoje oczy twoj uśmiech…
zaklęty zatrzymany na zawsze czas
na małej fotografii

COŚ STAŁEGO WŚRÓD PRZEMIJANIA

usiąść…
zanurzyć się w ciszy i uspokojeniu
uświadomić sobie upływ czasu
tak by mocniej zrozumieć
każdą chwilę
nie szarpać się już
pomyśleć i pochylić nad sobą
otoczyć się drobnymi sprawami
aby zrozumieć i przyjąć te wielkie
bo szczęście składa się z drobiazgów
tak chciałabym uchwycić chwilę
znaleźć coś co jest naprawdę wartościowe
coś stałego wśród przemijania
coś na czym można
się oprzeć…

RZADKIE SPOTKANIA

nie piszę często
kiedy cierpię
wylizuję smutek
z zakamarków duszy
wiem że rozumiesz
czujesz i czekasz
kiedy będę gotowa
by przyjąć pomoc

piszę często
gdy jestem radosna
nie chcę zostać
sam na sam
ze szczęściem
w naszych oczach
cudownie rozmnożone
porusza dwa serca

idę
idziesz
by zawrócić
kiedy tylko
będzie taka potrzeba
czasem spotykamy się
wpół drogi do siebie
nawzajem

PODRÓŻ

codziennie wyruszam w podróż
by przeżyć następny dzień
tydzień miesiąc rok
każdą godziną
buduję historię życia
zwykłej kobiety
takiej jakich wiele
spotykam każdego dnia

niezależnie od dnia tygodnia
w oczach każdej kobiety
można wyczytać jaki dzień
jest w jej duszy
czasem oczy uśmiechają się
szczęśliwą niedzielą
z wyciągniętą ręką do każdego
napotkanego przechodnia

bywa że jest to środa
z radością i smutkiem
dnia codziennego
czasem czwartek
on stara się miesiącami
zachować równowagę
bez zbytniego zachwytu
i nadmiernego nieszczęścia

najbardziej nie lubię
poniedziałków
one nie patrzą ludziom
prosto w oczy
jakby nieobecne
skulone w sobie
zagubione we własnych myślach
poniedziałki w oczach
trwają w życiu
najdłużej

poniedziałkowe podróże
pełne są cierpienia
trudnych decyzji
i łez w oczach
dzięki trwającym całe tygodnie
poniedziałkom
można dojść
do innych dni tygodnia
i docenić soboty
które właśnie przyszły
i uśmiechają się do mnie
zza szkieł okularów
szarością kochających oczu

NIEWIDOMI

Stukając białymi laskami w bruk
stwarzamy dystans nieodzowny.
Kosztuje każdy krok
W pustych źrenicach wciąż umiera świat
do siebie samego niepodobny:
świat zbudowany nie z barw, lecz z łoskotów
(kontury, linie szmerów).
Pomyśl, z jakim trudem dojrzewa się do całości,
gdy zawsze tylko część zostaje – i tę część musimy wybierać.
O jakże chętnie każdy z nas wziąłby cały ciężar człowieka,
który bez laski białej obejmuje od razu przestrzeń!
Czy zdołasz nas nauczyć, że są krzywdy inne prócz naszej?
Czy potrafisz przekonać, że w ślepocie może być szczęście?

Karol Wojtyła